Euroliga: Zapowiedź Final Four Euroligi. | Zakłady Bukmacherskie

Find Bookmaker Top Buchmacher

Euroliga: Zapowiedź Final Four Euroligi.

W opinii wielu koszykarskich ekspertów, obserwatorów i analityków bukmacherskich faworytem turnieju są mistrzowie Grecji koszykarze Panathinaikosu Ateny, którzy w w fazie Top 8 wyeliminowali głównego faworyta rozgryweki obrońcę tytułu – Regal Barcelona.

Kursy na zwycięstwo w Final Four przedstawiają się następująco:

 

Panathinaikos (Gre) - 2.30/2.50

 

Maccabi Tel-A (Izr) - 3.10/3.30

 

Real Madryt (Hisz) - 5.00/5.50

 

Montepaschi (Wło) - 5.50/6.00

 

Panathinaikos Ateny - Montepaschi Siena 6 maj, godz. 18.00

 

W pierwszym piątkowym spotkaniu o godz. 18.00 zmierzą się Panathinaikos i Siena. "Wszechateńskie koniczynki" to najbardziej utytułowana klubowa drużyna w Europie. Podopieczni serbskiego szkoleniowca Żeljko Obradovicia już 6 – krotnie triumfowali w rozgrywkach Euroligi. Biorąc pod uwagę "cykliczność" ich sukcesów (2007, 2009) i w tym roku powinni oni święcić końcowy triumf. "Zieloni" to typowa drużyna turniejowa, która z każdą fazą rozgrywek gra coraz lepiej. Po nieudanym ubiegłorocznym sezonie i zakończeniu rozgrywek w fazie Top 8 Panathinaikos jest z pewnością głodny sukcesu. O sile greckiej ekipy stanowi kilku graczy. Przede wszystkim włosi powinni zwrócić uwagę na Dimitriosa Diamantidisa wysokiego rozgrywającego, który wielokrotnie miał na swoim koncie tytułu dla najlepszego defensora najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych w Europie.

Ponadto w F4 w 2007 r. został on uznany MVP, całego turnieju co dobitnie świadczy o jego klasie. Playmaker Panathinaikosu ma również znakomity rzut z dystansu. Oprócz charyzmatycznego Diamanitidisa (który jest najlepiej asystującym zawodmnikiem całej Euroligi) właściwie na każdej pozycji w greckim zespole znajdziemy wybitnych koszykarzy. Zarówno na dystansie jak i półdystansie reprezentant Grecji będzie miał potężne wsparcie w duecie superstrzelców Drew Nicholasa i Romaina Sato – nomen omen byłego gracza klubu ze Sieny. Coraz ważmniejszą rolę w drużynie zaczyna odgrywać także Nick Calathes – który wielkiej koszykówki uczył się za Oceanem. Najsilniejszą formacją i główną bronią przeciwko Montepaschi powinna być jednak strefa podkoszowa. To właśnie w "trumnie" Mike Batiste i doświadczony Antonis Fotsis (również potrafiący użądlić z dystansu) będą siać postrach w szeregach Włochów.

 

Montepaschi to absolutny dominator włoskiej Legabasket. Ekipa prowadzona przez Simeone Pianigianiego trochę nieoczekiwanie znalazła się w F4. Wydawało się, że po odejściu kilku czołowych graczy (Sato, Eze, MCIntyrella) zespół z "miasta bankowcó" stać będzie co najwyżej na Top 8. Toskańczycy wyeliminowali jednak słynny Olympiakos Pireus i szacunek im się należy. Po trudnym początku sezonu (zwłaszcza w lidze), Siena wygrała bardzo mocną grupę z Barceloną Fenerbahce w tle. "Turbiną napędową" zespołu z płw. Apenińskiego jest z pewnością odkrycie ubiegłorocznych rozgrywek Euroligi Bo Mcalebb, dla którego będzie to drugi F4 z rzędu. W poprzednim sezonie zajął z Partizanem Belgrad wysokie 4 miejsce. "Bo" słynie z dynamicznych wjazdów pod kosz i bardzo dobrej ręki. Wspierać go będzie dwójka niezwykle doświadczonych graczy: Marko Jarić i Rimantas Kaukenas. Kluczowym zawodnikiem Paschi w starciu z "koniczynkami" może być Krzysztof Lavrinović. Repreznetant Litwy od początku sezonu znajduje się w wysokiej, równej formie i jeśli powalczy pod tablicami z duetem Batiste – Fotsis, włosi mogą nawiązać wyrónaną walkę z faworyzowanymi Grekami. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że "piętą achillesową" Sieny jest właśnie gra na deskach, a ilość ponowień w zapowiadającym się bardzo defensywnie spotkaniu może mieć kluczowe znaczenie.

 

Faworytem spotkania wydają się zawodnicy Panathinaikosu, na których kursy wahają się w przedziale 1.40 – 1.45. Wyżej szanse na zwycięstwo bukmacherzy cenią Włochów na których stawki wahają się od 2.75 do 3.25 zł. Ostatnio możemy jednak zaobserwować nieznaczny spadek kursów na Sienę. Taka sytuacja jest zapewne wypadkową najświęższych informacji z obozu ekipy Żeljko Obradovicia. Filar drużyny Dimitrios Diamanitidis jest po ostrym zapaleniu żołądka i jelit, a więc jego występ nie jest do końca przesądzony. Również Drew Nicholas narzeka na uraz. Trudno jednak ocenić na ile w/w informacje są wiarygodne, a na ile są zasłoną dymną przed najważniejszym dla obu zespołów meczu w sezonie. Pewne jest jednak, że Panathinaikos może liczyć na doping ponad 2 tys greckich fanów, którzy wybierają się do Barcelony. Stąd niezwykle ważna będzie postawa arbitrów dzisiejszego meczu.

 

 

 

Maccabi Tel Aviv - Real Madryt 6 maj, godz. 21.00

 

Drugie starcie półfinałowe zapowiada się przynajmniej teoretycznie na znacznie bardziej wyrównane. Podobnie również "wyceniają" je bukmacherzy. Faworytem według nich jest zespół z Izraela. Szanse Maccabi wycenia się w przedziale 1.55 /1.68 za każdą postawioną "złotówkę".Za zwycięstwo "Królewskich" bukmacherzy płacą natomiast od 2.20 do 2.43 zł, co zważywszy, że mecz rozgrywany jest na terenie Hiszpanii jest przywoitym wynkiem.

 

Wydaje się, że Maccabi czeka jednak znacznie trudniejsze zadanie niż oczekują tego ich kibice, eksperci i bukmacherzy. Niedawno bowiem poważnej kontuzji doznał Doron Perkins i amerykańskiego skrzydłowego na pewno nie zobaczymy dziś wieczorem na parkiecie. Zespół ze stolicy Izraela to jednak potęga ofensywna. Kierowana przez mózg zespołu Chuckie Eidsona drużyna prezentuje się rewelayjnie zwłaszcza w ofensywie. Błyskawiczne przejście z obrony do ataku to znak firmowy podopiecznych młodego, a zarazem utalentowanego szkoleniowca jakim niewątpliwie jest David Blatt. Poza dystansem i błyskawicznnym zastopowaniem Maccabi w kontrze, Real czeka jeszcze jedno wyzwanie. Jest nim oczywiście powtrzymanie "Baby Shaqa" – Sofoklisa Schortsanitisa. Kameruńczyk z greckim paszportem w tym sezonie już raz udowodnił, że wyłączenie go z gry w strefie podkoszowej jest bardzo trudnym zadaniem. Słabszą stroną Maccabi jest z pewnością gra w defensywie. Ponadto zespół na obcych parkietach nie prezentuje się tak skutecznie jak w NokiaArena. Dziś jednak "Żółci" będą mogli liczyć na duże wsparcie swoich fanów, których na Palau Blau Grana na pewno nie zabraknie.

 

"Królewscy" z pewnością stoją przed trudnym zadaniem, ale jak pokazuje ten sezon podopiecznym Emanuele Mollina nie straszny żaden rywal. Po odejściu Ettore Messiny Real jak za dotknięciem "czarodziejskiej różdzki" zaczął wygrywać. W hiszpańskiej drużynie nastroje są bojowe. Przedewszsytkim warto podkreślić, że zespół ze stolicy to prawdziwy kolektyw. Najskuteczniejsi zawodnicy tej drużyny notują zdobycze na poziomie odpowiednio 10.4 i 11.3 punktów w meczu (odpowiednio Ante tomić i Sergio Llul). To właśnie ten ostatni, wychowanek Realu Madryt ma poprowadzić dziś zespół do upragnionego finału Final Four. Rezerwowy playmaker reprezentacji Hiszpanii w ostatnim sezonie poczynił znaczące postępy i wraz ze swoimi rodakami: Sergio Rodriguezem, Carlosem Suarezem i Felipe Reysem będą dziś stanowić o sile "Królewskich". Spory ciężar gry spoczywać dziś będzie na wychowanku Budocznosti Podgorica Ante Tomiciu, a także Mirzy Begiciu i D`or Fischerze, którzy na zmianę będą musieli walczyć z Macvanem, a przede wszystkim "Sofo". Ciekawie zapowiada się również pojedynek "strzelb" obu zespołów – duetu Bluhhental – Pargo z Miroticiem i Tuckerem. Kto będzie górą? Przekonamy się dziś późnym wieczorem.